Mistrzostwa Sobótki w Tenisie Ziemnym 2009

5 i 6 września 2009 roku odbyły się kolejne już Otwarte Mistrzostwa Sobótki w tenisie ziemnym o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Sobótka. Do turnieju, podobnie jak w poprzednim roku, zgłosiło się 10 zawodników, z czego połowę stanowili gracze przyjezdni (m.in. z Wrocławia, Bolesławca, a nawet z Niemiec!). Tenisiści rywalizowali sprawdzonym już systemem grupowo-pucharowym, a mecze toczyły się do 2 wygranych setów (przy remisie 1:1 decydował 3 set grany tie-break'iem do 10 punktów). Rozgrywki rozpoczęto w 3 grupach, z czego jedna była czteroosobowa, a później czterech najlepszych trafiło do półfinałów (zwycięzcy grup oraz 2 miejsce z najliczniejszej grupy). Nowością był fakt, iż cały turniej rozegrany został w ciągu dwóch dni, co okazało się doskonałym rozwiązaniem. Pod nieobecność ubiegłorocznych finalistów rozstawiony został jedynie Konrad PAWLAK (trzeci w 2008 roku), który trochę pechowo trafił do najsilniejszej grupy B wraz z trzema lokalnymi graczami. Pozostałe dwie grupy miały zdecydowanych faworytów w osobach Piotra OLSZEWSKIEGO i Tomasza RZEMKA.

Rywalizacja pierwszego dnia rozpoczęła się od dwóch bratobójczych pojedynków. W grupie A Marek WACZYŃSKI w 3 setach uporał się ze swym sparingpartnerem Przemysławem TWORZYDŁO (oboje z Sobótki), natomiast w grupie C doszło do starcia dwójki przyjaciół zza naszej zachodniej granicy, którzy byli jednocześnie najstarszymi uczestnikami tegorocznego turnieju.. Rainer SCHAKAT (66 lat) po długim i wyrównanym meczu (w tie-breaku 9:10), kończonym przy padającym deszczu, musiał uznać wyższość Gerharda UFFELMANNa (71 lat), startującego w tej imprezie już po raz trzeci! Pozostałe pojedynki we wspomnianych grupach odbyły się bez niespodzianek. Swoje mecze bardzo pewnie i szybko wygrali OLSZEWSKI i RZEMEK, dzięki czemu awansowali do półfinałów. Najciekawsze wydarzenia fazy grupowej odbywały się jednak w najliczniejszej grupie B, gdzie w wyniku losowania znalazło się trzech faworytów do zwycięstwa. W najbardziej wyrównanym (pierwszego dnia) i stojącym na bardzo wysokim poziomie meczu Stanisław KOPACKI pokonał PAWLAKA 7:5, 7:5. Kibicom w pamięci z pewnością mógł utkwić jedenasty gem pierwszej partii wygrany przez faworyta gospodarzy, który był chyba najdłuższym w całym turnieju (ponad 10 razy sędzia wywoływał równowagę). Okazał się on prawdopodobnie także decydującym dla losów całego spotkania, gdyż wcześniej rywal zdołał odrobić straty od stanu 1:5 do 5:5. Niestety swych licznych zwolenników zawiódł nieco Mirosław LACHOWICZ, który nie zdołał pokonać żadnego z rywali. Meczem decydującym o obsadzie półfinałów było starcie Andrzeja TONDLA z PAWLAKIEM. Ten drugi bardzo dobrze rozpoczął i dzięki agresywnej grze zepchnął swego przeciwnika do głębokiej defensywy, czego efektem był wygrany set w stosunku 6:3. Doświadczony TONDEL szybko wyciągnął wnioski z przegranej partii i w drugiej był zdecydowanie lepszy oddając przeciwnikowi zaledwie jednego gema. Dobra gra zawodnika z Sobótki widoczna była również w decydującej odsłonie, w której Wrocławianin wyglądał już na nieco zmęczonego i przegrał 5:10. Do decydującego o pierwszym miejscu w grupie B meczu nie doszło, gdyż obaj zawodnicy skreczowali. Dzięki Lepszemu bilansowi setów rywalizację w „grupie śmierci” zwyciężył KOPACKI przed TONDLEM.

Decydujące o losach całego turnieju spotkania pucharowe rozegrano w niedzielę. Oba półfinały stały na bardzo wysokim poziomie i dostarczyły licznie przybyłym kibicom wielu emocji. W pierwszym z nich KOPACKI zmierzył się z RZEMKIEM. Początek to wręcz koncertowa gra weterana z Sobótki. Narzucił on rywalowi swój styl gry i skutecznie rozprowadzał go po całym korcie. Gracz z Bolesławca starał się jak mógł (dwukrotnie rzucając się za piłką w stylu B.BECKERA czy S. EDBERGA), jednak po długich wymianach najczęściej to jego przeciwnik był górą. Efektem tego był wygrany set 6:2. Druga odsłona to znakomite wymiany z głębi kortu, przeplatane wypadami do siatki raz jednego, raz drugiego z graczy. Nieznaczną przewagę ciągle utrzymywał starszy z tej dwójki, jednak z każdą kolejna piłką rozkręcał się młodszy. Pięknie dla oka grający technicznie RZEMEK w końcówce drugiego seta wyraźnie odnalazł swój rytm gry i zdołał doprowadzić do wyrównania. W decydującej partii żadnemu z zawodników nie udało się odskoczyć na więcej niż dwa „oczka”. Tie-break przypominał prawdziwy dreszczowiec z którego ostatecznie obronną ręką wyszedł gracz z Bolecławca wygrywając 10:8. Drugi półfinał do starcie prezentującego bardzo agresywny styl gry OLSZEWSKIEGO z preferującym bardziej destrukcyjną i obronną grę TONDLEM. Pierwszy niezwykle wyrównany set zakończony tie-breakiem to dominacja tego pierwszego. Mocne serwisy i płaskie uderzenia przy liniach pozwoliły przechylić szalę zwycięstwa w tej partii na korzyść przyjezdnego. W drugiej starał się on jednak zbyt szybko kończyć akcje i popełniał dużo błędów co wykorzystał zawodnik z Sobótki, grający pewnie i dużo lepiej utrzymujący piłkę w korcie. Po wygranej 6:2 poszedł za ciosem i nie dał szans rywalowi także w tie-breaku, dzięki czemu awansował do finału.

W meczu o pierwsze miejsce w turnieju TONDEL był zdecydowanie lepszy od swego kolegi z Bolesławca. RZEMEK świetnie rozpoczął (od prowadzenia 3:0), jednak w dalszej fazie seta wyraźnie nie wychodziło mu prowadzenie gry. Popełniał sporo prostych i niewymuszonych błędów, co skrzętnie wykorzystał jego przeciwnik wygrywając sześć kolejnych gemów. W drugiej partii gość próbował coś zmienić, jednak znakomicie serwujący i perfekcyjnie wręcz grający przy siatce TONDEL nie dawał się zaskoczyć. Od stanu 2:2 inicjatywę na korcie przejął przedstawiciel gospodarzy, który zasłużenie wygrał cały mecz w dwóch setach. Warto wspomnieć, iż gra tegorocznego triumfatora może nie była efektowna, ale za to niezwykle efektywna. Okazał się on jedynym niepokonanym graczem, a na dodatek zwyciężył z trzema kandydatami do pucharu. Mały niedosyt mogą czuć jedynie miejscowi kibice, którym nie było dane zobaczyć pojedynku zwycięzcy z ikoną sobótczańskiego tenisa. KOPACKI, bo o nim mowa, musiał zadowolić się najniższym stopniem na podium, po tym jak z meczu o trzecie miejsce zrezygnował OLSZEWSKI.

Na koniec najlepsi zawodnicy otrzymali z rąk Dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sobótce puchary oraz drobne upominki. Każdy z uczestników tradycyjnie nagrodzony został dyplomem. Turniej przebiegał w znakomitej atmosferze, co podkreślali szczególnie goście spoza naszego miasta. Na uwagę zasługuje naprawdę wysoki poziom gry oraz sędziowania! Miejmy tylko nadzieję, że w przyszłym roku do rywalizacji zgłosi się znacznie więcej chętnych.

 

Grzegorz Leszczyński